Łukasz Groszak po sezonie, część 1

Łukasz Groszak po sezonie, część 1

czwartek, 16 czerwiec 2016 07:03

Łukasz Groszak, tak jak zresztą spora grupa jego kolegów, po rocznej „banicji” w I lidze w poprzednim sezonie wrócił do Futsal Ekstraklasy. Dla niego nie był to najlepszy sezon w karierze, ale też nie ma powodów do narzekań.

- Byliśmy chimeryczną drużyną. Potrafiliśmy z każdym wygrać, ale też z każdym przegrać. Myślę, że w tej drugiej rundzie zabrakło nam sił. Do tego doszły jeszcze kontuzje i kartki. To powodowało, że przegrywaliśmy lub remisowaliśmy. Na szczęście jesienią zdobyliśmy 20. punktów i nie musieliśmy drżeć o utrzymanie. Myślę, że jak na beniaminka, te szóste miejsce to przyzwoity wynik – ocenia Łukasz Groszak.

Mogło być jednak lepiej, gdyby zespół w końcowej fazie rozgrywek zdobył kilka punktów więcej. Zabrakło motywacji, przekonania czy wiary w tych ostatnich pojedynkach?

- Już na trzy kolejki przed końcem wiedzieliśmy, że zajmiemy miejsce w środku tabeli. Może to nas trochę uśpiło. Niestety, ja nie mogłem zagrać w tych ostatnich meczach, bo miałem problem z dłonią. Szkoda, że kolegom nie udało się wygrać, szczególnie w tym ostatnim meczu, bo zawsze byłby milej zakończyć sezon zwycięstwem – analizuje bramkarz Nbitu

Po pierwszych kilku meczach wydawało się, że gliwiczanie będą rozdawać karty w ekstraklasie. Bywały jednak momenty całkowitej zapaści.

- Było kilka takich słabszych spotkań, kiedy to cała drużyna grała źle, ode mnie począwszy na rezerwowych kończąc. Trudno to jakoś sensownie tłumaczyć, bo za dwa tygodnie graliśmy inny futsal – kręci głową „Grochu”.

groszak franz koszulka

Choć Nbit miał w składzie doświadczonych i ogranych zawodników broniących, to stracił dużo bramek. Co było tego przyczyną?

- W futsalu nie można dzielić zawodników na obrońców i napastników. Jednocześnie na boisku przebywa czterech graczy z pola, więc każdy jest obrońcą, pomocnikiem i napastnikiem jednocześnie. Całą drużynę rozlicza się ze straconych bramek. Jeśli chodzi o grę w defensywie, to mieliśmy ekspertów w swoich fachu. Tak się jednak złożyło, że bywały mecze w których to hurtem traciliśmy gole. Ja też mam parę na sumieniu, ale tak to po prostu wyszło – stwierdza Grochu.

Były też chwilę radości, a nawet euforii, po wygranych meczach, choćby z późniejszymi medalistami Pogonią i Gattą.

- To były ważne zwycięstwa. Na pewno pomagało nam to psychicznie, bo po takich meczach wiedzieliśmy, że stać nas na dobrą grę. Dlaczego tak się działo, że z nimi przekonywująco wygrywaliśmy, a nie potrafiliśmy pokonać np. AZS Katowice, które spadło. Myślę, że nawet trenerzy nie potrafią na to pytanie odpowiedzieć, a tym bardziej ja – ocenia zawodnik.

źrodło: Biuro prasowe Nbit Gliwice

Tabela

Nazwa zespołu
M BR PKT
1 Gatta Zduńska Wola 22 90 - 49 49
2 Pogoń '04 Szczecin 22 71 - 50 45
3 Rekord Bielsko - Biała 22 75 - 49 44
4 Red Devils Chojnice 22 78 - 51 37
5 FC Toruń 22 61 - 50 35
6 Nbit Gliwice 22 53 - 74 29
7 Red Dragons Pniewy 22 49 - 59 26
8 Gaf Omega Gliwice 22 50 - 57 26
9 Euromaster Chrobry Głogów 22 52 - 63 26
10 Clearex Chorzów 22 53 - 58 23
11 AZS UŚ Katowice 22 50 - 75 17
12 Gwiazda Ruda Śląska 22 41 - 88 9

Najlepsi strzelcy

11 Przemysław Dewucki
7 Taras Tarasovych
6 Robert Satora
6 Michał Cygnarowski
6 Tomasz Starowicz